Mówi to zwykle tonem, jakim przyznaje się do czegoś nieodwracalnego. Czasem to jest opis rezonansu, czasem RTG sprzed trzech lat. Prawie zawsze przeczytany w samochodzie pod przychodnią i doczytany w nocy w internecie.

Ten tekst jest o tym, co te słowa znaczą naprawdę – i dlaczego opis badania rzadko jest odpowiedzią na pytanie, dlaczego Cię boli.

Rezonans magnetyczny kręgosłupa – przekrój boczny całego kręgosłupa, przekrój czołowy oraz przekrój poprzeczny na poziomie L4/L5
Kręgosłup w rezonansie: przekrój boczny (po lewej), czołowy (w środku) i poprzeczny na wysokości L4/L5 (po prawej). Jasne pasma między kręgami to uwodnione krążki – im ciemniejsze, tym mniej w nich wody. Ilustracja poglądowa.

Co jest napisane w opisie badania

Wypuklina krążka to sytuacja, w której krążek międzykręgowy wypycha się poza swój normalny obrys. Nie pęka, nie wypada – wybrzusza się.

Przepuklina to stopień dalej: część zawartości krążka przemieszcza się poza pierścień.

Zmiany zwyrodnieniowe to zbiorcza nazwa na to, co dzieje się z krążkami i stawami z upływem czasu – utrata wody, obniżenie wysokości, wyrośla kostne na brzegach.

Zniesiona lordoza szyjna, czyli „prosta szyja” – brak naturalnego wygięcia odcinka szyjnego do przodu.

Wszystkie te opisy mają jedną wspólną cechę: opisują, jak coś wygląda. Nie mówią ani słowa o tym, czy to boli.

Teraz liczby, bo one robią całą robotę

Przebadano 1211 osób, które nie miały żadnych dolegliwości. Nie pacjentów – ochotników bez bólu. Wszystkim wykonano rezonans odcinka szyjnego.

Wypuklinę krążka miało 87,6% z nich.

To nie pomyłka. Prawie dziewięć osób na dziesięć, bez żadnych objawów. A wśród dwudziestolatków miało ją 73% mężczyzn i 78% kobiet.

Przy odcinku lędźwiowym jest podobnie. Przegląd badań na osobach bez bólu pokazał zmiany zwyrodnieniowe u 37% dwudziestolatków i 96% osiemdziesięciolatków. Odwodnienie krążka – w opisie rezonansu nazywane utratą sygnału – stwierdzono u ponad połowy osób po czterdziestce.

A „prosta szyja”? Osobne badanie porównało ludzi z bólem szyi i bez. Nie znalazło istotnej różnicy w krzywiźnie między jedną a drugą grupą. Wniosek autorów brzmiał wprost: obecność takiej zmiany u pacjenta z bólem należy uznać za przypadkową.

To dlaczego mnie boli?

Bo ból i obraz to dwie różne rzeczy, które czasem idą w parze, a często nie.

Widuję pacjentów z opisem, który wygląda groźnie, a którzy funkcjonują bez dolegliwości. Widuję też takich z czystym obrazem, którzy cierpią od miesięcy. Gdyby zależność była prosta, ani jedni, ani drudzy by nie istnieli.

Opis badania mówi, jak wygląda struktura. Nie mówi, jak ona pracuje. A ból bierze się częściej z funkcji niż z samego obrazu – z tego, jak poszczególne odcinki się poruszają, co przejmuje pracę za co, gdzie ciało kompensuje od miesięcy.

Zwyrodnienia to zapis upływającego czasu. Tak samo jak siwe włosy i zmarszczki. Nikt nie idzie do lekarza z powodu opisu siwizny – a opis kręgosłupa potrafi zabrać sen na tydzień.

„Czyli mój ból jest wymyślony?”

Nie. I to jest najważniejsze zdanie w całym tym tekście.

To, że opis badania nie tłumaczy Twojego bólu, nie znaczy, że bólu nie ma. Znaczy tylko tyle, że odpowiedzi trzeba szukać gdzie indziej.

Pomyśl, jak powstaje takie zdjęcie. Leżysz nieruchomo, kilkanaście minut, w jednej pozycji. Aparat rejestruje kształt – kości, krążki, ich wzajemne położenie w tej jednej chwili.

A kiedy Cię boli? Przy wstawaniu z łóżka. Przy zakładaniu skarpetek. Po czterech godzinach przy monitorze. Przy skręcie głowy, gdy cofasz autem.

Wszystko to sytuacje, w których ciało pracuje – a tego żadne zdjęcie nie pokazuje. Rezonans jest fotografią. Ból dzieje się w filmie.

Dlatego na wizycie badam Cię i w spoczynku, i w ruchu. Sprawdzam, który odcinek stoi, a który nadrabia za trzy inne. Tego nie widać na obrazie – i tam zwykle leży odpowiedź.

Dlaczego to nie jest zachęta do ignorowania badań

I tu muszę być bardzo precyzyjny, bo ten tekst łatwo przeczytać źle.

Nie piszę, że obrazowanie jest niepotrzebne. Piszę, że sam opis nie wystarcza do wyjaśnienia bólu. To dwie różne rzeczy.

Są sytuacje, w których wynik badania jest kluczowy i decyduje o wszystkim. Rozpoznaje się je nie po opisie, tylko po tym, co dzieje się z człowiekiem:

  • nagłe porażenie ręki lub nogi
  • osłabienie ręki lub nogi, które narasta z tygodnia na tydzień
  • ręce robiące się niezdarne – gubisz przedmioty, guziki sprawiają trudność
  • zmiana chodu, niepewność przy chodzeniu
  • zaburzenia oddawania moczu
  • ból budzący w nocy i nieustępujący po zmianie pozycji
  • gorączka, chudnięcie bez powodu, przebyta choroba onkologiczna

Przy którymkolwiek z nich idziesz do lekarza, nie do osteopaty – i wtedy badanie obrazowe jest dokładnie tym, czego trzeba.

Różnica jest taka: obraz odpowiada na pytanie „czy dzieje się coś, co wymaga pilnej interwencji”. Nie odpowiada na pytanie „dlaczego od pół roku boli mnie krzyż”.

Co z tym zrobić praktycznie

Przynieś opis na wizytę. Nie po to, żebym go zbagatelizował, tylko żebyśmy przeszli go razem. Powiem wprost, co z niego wynika dla Twojego leczenia, a co jest normalnym zapisem wieku.

Nie czytaj go w nocy w internecie. Każdy termin z opisu ma w wyszukiwarce swoją najgorszą możliwą wersję, zwykle na forum sprzed dziesięciu lat.

Nie obiecuję Ci „przywrócenia krzywizny” ani „cofnięcia zwyrodnień”. Nikt uczciwy tego nie obieca. Pracuję nad tym, żeby odcinek odzyskał ruch i przestał nadrabiać za obszary, które stoją.

A jeśli badania nie masz – nie jest Ci potrzebne, żeby przyjść. Skierowanie też nie. Brak opisu niczego nie blokuje.

Co z tego wynika w praktyce, opisałem osobno – przy bólu kręgosłupa oraz przy bólu karku i szyi.

Źródła

Nakashima H. i wsp., Abnormal Findings on Magnetic Resonance Images of the Cervical Spines in 1211 Asymptomatic Subjects, Spine 2015.

Brinjikji W. i wsp., Systematic Literature Review of Imaging Features of Spinal Degeneration in Asymptomatic Populations, American Journal of Neuroradiology 2015.

Grob D. i wsp., The association between cervical spine curvature and neck pain, European Spine Journal 2007.